mam tiki samotności, bardzo się ich wstydzę. rozmawiam z pustą przestrzenią jak z najlepszym przyjacielem. jestem jak to samotne drzewo, moje gałęzie zaczynają opadać do dołu, wykrzywione samotnością, której nie chcę, ale od której nie potrafię uciec. liczę dni i miesiące. jestem dzieckiem jesieni, chłonę chłodne jesienne powietrze, zapach gnijących liści.. i obraz umierającej rzeczywistości. obrazek ten wywołuje we mnie niezdrową fascynację. w tym roku jesień nadeszła cicho, tak jak cicho podrywają się ptaki do lotu. wiatr wrześniowy to zły wiatr, ale może wrzesień to dobry miesiąc na zmiany.
nieoczekiwanie, tak nagle nadszedł październik. nie byłam na to gotowa.
Komentarze
Prześlij komentarz